Spotkania wigilijne

 

"O Duchu Przyszłych Wigilii! - zawołał Scrooge. - Lękam się ciebie bardziej niźli twoich poprzedników. Ale ponieważ wiem, że pragniesz mego dobra, i ponieważ mam nadzieję stać się innym, lepszym człowiekiem, gotów jestem wszędzie ci towarzyszyć z sercem przepełnionym wdzięcznością".

 

Ów wigilijny duch, już przed świętami, zadomowił się na dwa dni w Trzebuniu. Przyniósł ze sobą miłość, radość i przyjaźń, a dla tych którzy z powodu chwil słabości w mijającym roku nie spodziewali się mocy prezentów, przyniósł miłosierdzie, bo któż mógłby w ten wspaniały czas odmówić drugiemu szczęścia?

 

Miłość pojawiła się pierwsza i bez kompleksów wykrzyczała "Kocham Cię!", jednocześnie delikatnością, muśnięciami świateł i harmonią muzyki urzekła zgromadzone dziatki, rodziców i przyjaciół naszych ośrodków. Przyznać trzeba, że w wykonaniu naszych koleżanek była bardzo przekonywująca.

 

     

 

Nie bez trudności odnaleźć się było można w rzeczywistości po spektaklowej, tym bardziej, że krew w żyłach napędzać zaczął inspirujący duet. Ona niczym latynoska śnieżynka, on - bard współczesny z bębnem pod pachą. I choć poetyki wyśpiewanej w ich igraszkach nie doświadczysz - zakochać się w rytmie skłonny będziesz.

 

     

  

 

Przyjaźń unosiła się nad zgromadzonymi, szepcząc do ucha, uśmiechając się i śpiewając kolędy - wspólne, jak kto potrafi. Zaprzyjaźniony z nami skrzypek Patryk nadawał tonu, a skrzypce miały swój debiut wśród nas.

 

     

  

 

Zanim radość zdołała przeobrazić się z tej pokornej, przypisanej przyjaźni - w tę roztargnioną i nieokiełznaną, w skrócie przypomnieliśmy sobie najciekawsze wydarzenia kończącego się 2013-go. Na srebrnym ekranie, ku zdziwieniu i uciesze gawiedzi, pojawili się doskonale nam znani prezenterzy - Daria, Damian i Adam. Błyskotliwie oprowadzili po wspomnieniach, złożyli życzenia - a ten wyjątkowy film tu do obejrzenia.

Słowo się rzekło - dopuśćmy szczęście do głosu! Mikołaj, a u nas Gwiazdorem słusznie zwany, dotarł na czas. Brak śniegu jego reniferom nie przeszkodził, a czekającym na prezenty nie wadziły, coraz głośniej na wezwanie zapachów wigilijnego stołu, grające marsza kiszki.

 

        

           

        

 

Naręcze podarków nie miałoby sensu bez płatka chleba, symbolu tego wszystkiego co w życiu najważniejsze. Połamano się więc nim, a wigilię Bożego Narodzenia dopełniła kolacja.

 

  

 

"O tej porze roku - ciągnął duch - cierpię najboleśniej. Czemu... o, czemu za życia szedłem pośród bliźnich z oczami spuszczonymi w dół i nigdy nie podniosłem, by spojrzeć na ową błogosławioną gwiazdę, która wskazała mędrcom drogę do ubogiej stajenki? Czyż nie dość było w moim mieście ubogich domów, do których zaprowadziłaby mnie ta gwiazda?”.

 

Wszystkim gościom, przyjaciołom, pomocnym duchom i samym sobie, życzmy podniesionych oczu i otwartych serc.

Do zobaczenia za rok!

 

Wykorzystano fragmenty powieści Charlesa Dickensa.

 

RM